Jesteś tutaj

12 stycznia 2012 roku gościem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego był prof. zw. dr hab. Jan Miodek, który wygłosił wykład zatytułowany „Polszczyzna najmłodszych pokoleń".

Spotkanie zorganizowane zostało przez Katedrę Międzynarodowych Studiów Polskich oraz Instytut Języka Polskiego UŚ, a poprowadziła je prof. dr hab. Małgorzata Kita. 

– Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że wśród wielu znamion polszczyzny po 1989 roku, szczególne miejsce zajmują uderzająca wyrazistość i ekspansywność języka najmłodszych generacji, czego wyrazem są, chociażby, jakże liczne dokonania leksykograficzne – powiedział na początku swojego wystąpienia prof. Jan Miodek. Wśród wymienionych najważniejszych źródeł bibliograficznych z tego zakresu tematycznego, znalazły się: Nowy słownik gwary uczniowskiej (pod red. Haliny Zgółkowej), Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny i Wyczesany słownik najmłodszej polszczyzny (Bartłomiej Chaciński), Hip-Hop Słownik (Piotr Fliciński, Stanisław Wójtowicz) oraz Slang UG. Słownik slangu studentów Uniwersytetu Gdańskiego (pod red. dr. hab. Macieja Widawskiego).

W głównej części wystąpienia prof. Miodek wskazał dominujące cechy polszczyzny młodych ludzi, m.in. silne osadzenie języka w nurcie potocznych zachowań komunikacyjnych i jego zanurzenie w rzeczywistości elektronicznej, dominację angielszczyzny i skłonność do anglizowania wymowy oraz postępującą brutalizację i wulgaryzację w codziennej komunikacji młodych użytkowników języka. Profesor nie poprzestał jednak na wymienieniu i opisie głównych cech języka grup młodzieżowych w Polsce, ale skupił się na języku żywym, czyli konkretnych, wziętych z codzienności przykładach, dzięki czemu wykład nie był zamknięty w sztywnej, teoretycznej formule.

Wśród przejawów potocyzacji języka najmłodszych pokoleń, gość Wydziału Filologicznego wymienił przede wszystkim ucięcia morfologiczne, podając przykłady: „pen” (zamiast „pendrive”), „koment” (zamiast „komentarz”), „haluny” (zamiast „halucynacje”), „Wro” (zamiast „Wrocław”), po czym zauważył, że nawet jednosylabowe „cześć” można skrócić do „cze”. Charakteryzując sposób komunikowania się młodzieży, zaznaczył, że znajomość języków obcych sprzyja przyswajaniu różnego rodzaju zapożyczeń. Przede wszystkim należy tu wskazać silne wpływy języka angielskiego i, tak popularne dzisiaj, nawiązania do angielszczyzny, które odnajdujemy w formach, takich jak np. „after” czy „afterek” (używanych na określenie nieoficjalnej kontynuacji głównej imprezy). Na pytanie skierowane do audytorium: „A co jest przed imprezą?”, sala radośnie rozbrzmiała chóralnym „beforek!”, ukazując zrozumienie omawianych mechanizmów języka.

Uwaga słuchaczy została skierowana także na zjawisko żartobliwego anglizowania fonetycznego. Profesor operował zabawnymi przykładami, takimi jak „dzięks” (od polskiego „dziękuję” i angielskiego „thanks”), „spoks”, „krejzol” czy „dżampreza”, wywołując śmiech audytorium. Stwierdził przy tym, że trudno we wszystkich tworach leksykalnych nie dostrzec elementu gry, zabawy słownej, humoru i dowcipu, chociaż, niestety, młode generacje wykazują także skłonność do anglizowania wymowy nawet takich form, które z tym językiem nic wspólnego nie mają – są dziedzictwem innych kręgów kulturowych. Wśród najbardziej groteskowych przykładów, będących świadectwem wypadania użytkowników języka z pewnego kodu kulturowego, wymieniona została wymowa imienia bogini zwycięstwa Nike jako „Najki”, słowa „kwintet” jako „kłintet” oraz owocu kiwi jako „kajwaj”.

Naleciałości obcojęzyczne są dziś wyraźnie widoczne w sferze poczynań stylistycznych, w wyrażeniach takich, jak: „full ludzi” czy „full time dla Chrystusa”, „ale z niego boss” czy „jesteś the best”. Ich wpływ dostrzegalny był jednak w naszym języku już od dawna. W latach 50. ubiegłego wieku Jan Lechoń pisał w swoim Dzienniku, że warto czasem powiedzieć coś „z fajerem” zamiast „z ogniem”.

Prof. Miodek zwrócił również uwagę na fakt, że obecnie młodzi ludzie są mocno osadzeni w szeroko pojętym pejzażu rzeczywistości elektronicznej – coraz śmielej i obficiej czerpią z tego obszaru, co ma szczególny wpływ na kształtowanie się ich języka. Nie dziwi więc ogromna popularność cząstki „mega-”, wywodzącej się z języka greckiego (μέγας – „wielki”), a dziś kojarzonej głównie z jednostką wykorzystywaną do określania pojemności pamięci różnych urządzeń (megabajt) i używanej na maksymalnie pozytywne określenie rzeczy lub zjawiska. Można podać tu przykłady, takie jak „megaściema”, „megawypas” czy „megamózg”.

Młodzież czerpie garściami z technicznej nomenklatury. – Na naszych oczach neutralnieje stylistycznie „resetowanie”. Młody człowiek coraz częściej mówi o „resetowaniu” czy potrzebie „zresetowania się”, kiedy wspomina o wypoczynku, relaksie, powrocie do sił. Zaczyna coraz śmielej coś „deletować”, czyli kasować. Za sprawą komputerów i gier komputerowych – „kasowanie” bije wszelkie rekordy popularności, chociażby w młodzieżowym języku odnoszącym się do sportu, gdzie wraz z „masakrowaniem” wyparło tradycyjne „wygrywanie”, „zwyciężanie”, „pokonywanie” – mówił w dalszej części swojego wystąpienia prof. Miodek. – Trudno nie zwrócić uwagi na najważniejsze w powszechnych odczuciach społecznych zjawisko językowo-stylistyczne, co tu dużo mówić, będące źródłem pokoleniowych konfliktów, a mianowicie postępującą potocyzację, ale również brutalizację i wulgaryzację codziennych zachowań komunikacyjnych młodych użytkowników polszczyzny.

Profesor wskazał także na lansowaną przez media, z telewizją na czele, modę na luz, która wprowadza potoczny styl komunikacji nawet w sytuacjach oficjalnych. – O tym, że „poznali się w kiblu” czy „w kibelku”, mówią dzisiaj publicznie luminarze polskiej kultury!

 
00:00
Słowa kluczowe (tagi):