Jesteś tutaj

Propagowanie ekologicznego podejścia do twórczej pracy to główny cel projektu pt. „The Garden of floral delights / Ogród polski”, realizowanego przez dr Katarzynę Hilszczańską z Instytutu Sztuk Plastycznych Uniwersytetu Śląskiego, laureatkę konkursu pn. „Swoboda badań” organizowanego w ramach Inicjatywy Doskonałości Badawczej.

– Chciałabym przekonać środowisko artystów do tego, że możemy tworzyć ekologicznie, wykorzystywać materiały, które nie zawierają metali ciężkich – przyznaje badaczka. Zajmuje się ona tworzeniem barwników roślinnych, z których następnie maluje obrazy na papierze chińskim naklejonym na płótno. Powstające dzieła inspirowane są pobliskim krajobrazem.

„Król papieru”

W 2013 roku dr Katarzyna Hilszczańska wyjechała na miesięczną rezydencję artystyczną do Chin, gdzie poznała prof. Niela Malone’a z Uniwersytetu w Melbourne. Spotkanie to zaowocowało zaproszeniem badaczki w 2014 roku na tokijską konferencję International Mokuhanga Conference, organizowaną między innymi przez Tokyo University of the Arts. Konferencja dotyczyła ekologicznej japońskiej techniki drzeworytniczej Mokuhanga, wywodzącej się z okresu Ukiyo-e, w której pracował m.in. Hokusai Katsushika.

– Bardzo chciałam przełożyć tę technikę na nasze środowisko akademickie na Uniwersytecie Śląskim – przyznaje laureatka konkursu pn. „Swoboda badań”. – To było moje pierwsze spotkanie z ekologicznym podejściem do sztuki. Okazało się, że grafikę można tworzyć w sposób ekologiczny, niekoniecznie używając bardzo trujących komponentów.

Kolejną rezydencję artystyczną dr Katarzyna Hilszczańska spędziła ponownie w Chinach, gdzie odwiedziła fabrykę papieru Xuan Paper Factory w prowincji Jing County w Anhui. Tradycyjny papier chiński jest wytwarzany ręcznie z pulpy ryżowej z zastosowaniem kory drzewnej, drzewa sandałowego lub innego rodzaju drewna.

– To bardzo delikatny, cienki papier, ale o ogromnej wytrzymałości. Chińczycy nazywają go „królem papieru” lub „papierem długowieczności” – wyjaśnia badaczka.

Papier chiński z prowincji Anhui-Xuan znajduje się na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Produkcja jednej ryzy, która do tej pory nie jest wykonywana maszynowo, trwa około dwóch lat. Istnieją różne rodzaje papieru, niektóre są polecane do technik suchych, inne do mokrych.

– Pomyślałam, że jeśli chcę zrobić projekt na papierze chińskim, to muszę się zmierzyć z technologicznymi wyzwaniami – przyznaje laureatka konkursu. – Jako artyści-malarze możemy malować na płótnach czy nawet zagruntowanych płótnach i uzyskiwać odpowiednie barwy, ale nie jesteśmy w stanie odpowiadać za jakość materiałów służących do gruntowania samego surowego płótna. Chciałam wyeliminować tę część zagrożenia, że farba pokrywająca pierwszą warstwę będzie zawierała szkodliwe substancje. Doszłam do wniosku, że można spróbować naturalnymi technikami nakleić na płótno papier chiński. Zaczęłam robić pierwsze próby, które wypadły bardzo dobrze. Z tego powstała moja autorska technologia.

Śląskie ogrody

Idea projektu pt. „The Garden of floral delights / Ogród polski” pojawiła się w 2019 roku, kiedy dr Katarzyna Hilszczańska przygotowywała się do wystawy pt. „Tryptyk śląski”, w której brali udział pracownicy z Instytutu Sztuk Plastycznych i Instytutu Sztuk Muzycznych UŚ. Założeniem przedsięwzięcia było powstanie trzech dzieł opisujących Śląsk.

– Śląsk kojarzy mi się z latami młodości, kiedy spędzałam czas w ogrodach, a także ze śląską kobietą będącą synonimem tego, jak wygląda rodzina – przyznaje laureatka konkursu pn. „Swoboda badań”. – Jednocześnie 2019 rok był czasem, kiedy w Polsce pojawiły się strajki dotyczące praw kobiet. Chciałam w ten sposób oddać hołd śląskiej kobiecie, gdzie z jednej strony jest ona zawsze matką, żoną – osobą, która ma pieczę nad całym gospodarstwem, ale z drugiej strony w dzisiejszych czasach jest to kobieta wyzwolona, pracująca, mocno stąpająca po ziemi i bardzo konkretna.

Badaczka postanowiła zawęzić temat Śląska tylko do roślinności – zadała sobie pytania, jak wyglądały ogrody warzywne i kwiatowe, co obecnie uprawiane jest na Śląsku? Z tego pomysłu powstał pierwszy cykl trzech obrazów wykonanych z barwników roślinnych. Do ich wytwarzania (poprzez m.in. mielenie, wytrącanie, gotowanie) badaczka wykorzystuje bardzo różne rośliny, np. dalie, maki, piwonie, irysy, róże, aronie, a także kory, korzenie oraz węgiel drzewny. Jednym z wyzwań, jakie stoją przed dr Katarzyną Hilszczańską, jest odpowiednie zaimpregnowanie barw na obrazach.

– Są to barwniki naturalne i wiadomo, że pod wpływem światła, temperatury i innych warunków atmosferycznych będą blakły – zauważa badaczka. – Cały czas pracuję nad takimi impregnatami, które byłyby w stanie zatrzymać barwy lub częściowo powstrzymać proces ich blaknięcia. Próbuję dobrać odpowiednie ekologiczne substancje mogące zapewnić ciągłość koloru.

Walor edukacyjny

Podczas rezydencji artystycznej, tym razem w Andaluzji, dr Katarzyna Hilszczańska poznała grupę młodych nurków, którzy nie tylko opowiedzieli jej o kalcycie, lecz także przynieśli jej wydobyty z dna Morza Alborańskiego minerał.

– Przy użyciu odpowiednich narzędzi przemieliłam go na białą farbę. Pozwoliło mi to otrzymać biały kolor, który w zasadzie jest nie do uzyskania z roślin bez użycia dodatków chemicznych – wyjaśnia laureatka konkursu Inicjatywy Doskonałości Badawczej.

Kalcyt stał się dla badaczki pretekstem do rozmów z tamtejszymi mieszkańcami. – Ich opowieści mogą wpłynąć na to, w jaki sposób myślę o obrazie, jakie barwniki mogę wykorzystać, dlaczego akurat takie rośliny – zauważa badaczka. – Każdy wyjazd owocował różnymi historiami. W pracy artystycznej biorę pod uwagę właściwość krajobrazów, w których jestem, historię ludzi, z którymi współpracuję, a także to, jaki mam zestaw barwników. Zawsze jest to element ciekawości: jak moja impresja na temat danego krajobrazu łączy się z materiałem, który zdobyłam w trakcie badań.

Artystka przeznaczyła dofinansowanie otrzymane w ramach konkursu  „Swoboda badań” na kolejny wyjazd – tym razem w okolice Gór Orlickich w Sudetach Środkowych.

 – Teren, na którym się znalazłam, okazał się dość kłopotliwy z racji bliskiego sąsiedztwa obszarów ściśle chronionych lub będących w obszarze programu Natura 2000. I tutaj znów przydała się nieoceniona pomoc okolicznych mieszkańców. Oprócz roślin na tych terenach udało mi się pozyskać interesujące glinki i skały, z których również powstaną barwniki.

Rozmowy z miejscowymi niosą za sobą także walor edukacyjny. Dotyczą m.in. tego, na czym polega sztuka, co można dzięki niej zyskać oraz dlaczego w dobie ochrony klimatu należy rezygnować z toksycznych substancji na rzecz materiałów naturalnych.

– W dzisiejszych czasach powinniśmy pochylić się nad tematem ekologii i spróbować nie tylko dążyć do zmiany naszego trybu życia, lecz również zastanowić się, w jakich technikach pracujemy, jakie materiały wykorzystujemy. Na pewno jest to interesujące pod względem dydaktycznym. Mój projekt ma poniekąd służyć temu, żeby tę wiedzę przekazywać dalej. Być może w przyszłości uda się utworzyć pracownię poświęconą malarstwu ekologicznemu – podsumowuje badaczka.

Materiał stanowi część cyklu „Swoboda badań – nauka dla przyszłości”, prezentującego badania laureatów konkursu „Swoboda badań” w ramach programu Inicjatywa Doskonałości Badawczej realizowanego na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

Źródło: https://us.edu.pl/swoboda-badan-dr-katarzyna-hilszczanska/

dr Katarzyna Hilszczańska, w tle na ścianie wiszą trzy obrazy
obraz „Landszaft 5”
obraz „Landszaft 6”
Słowa kluczowe (tagi):