30 czerwca przypada Dzień Asteroid, w którym świat naukowy wzywa do podjęcia działań w sprawie ochrony Ziemi przed asteroidami

Historia naszej planety pokazuje, że Ziemia wielokrotnie miała do czynienia z asteroidami. Każde takie spotkanie wywołało ogromne zmiany, w skrajnych przypadkach doprowadziło do masowych wymierań, nie tylko dinozaurów. Wykrycie wszystkich potencjalnie niebezpiecznych asteroid, gdy obiekt znajduje się jeszcze daleko od Ziemi, jest niezwykle trudne. Dlatego naukowcy wzywają do natychmiastowego działania w sprawie utworzenia systemu wczesnego wykrywania asteroid niebezpiecznych dla naszej planety. 

Amerykanie przeprowadzili audyt systemu wykrywania niebezpiecznych asteroidów, utworzonego w 2005 roku w imieniu Kongresu Stanów Zjednoczonych. Jego celem jest monitorowanie co najmniej 90 procent obiektów bliskich Ziemi o średnicy większej niż 140 metrów. Okazało się, że stan systemu jest tak zły, że praktycznie nie działa. Ponad 100 astronautów i naukowców z całego świata podpisało deklarację, w której domagają się zwiększenia starań na rzecz ochrony Ziemi przed asteroidami. Eksperci ostrzegają, że obecnie znamy i obserwujemy tylko jeden procent wszystkich obiektów, które mogą uderzyć w naszą planetę, i z tego powodu nasze życie jest poważnie zagrożone. Podczas Dnia Świadomości o Asteroidach naukowcy z całego świata będą edukować w sprawie niebezpieczeństwa, jakie nam zagraża.

Data nie została wybrana przez przypadek, 30 czerwca 1908 roku doszło do tzw. katastrofy tunguskiej. Wydarzyła się w tajdze, w środkowej Syberii nad rzeką Podkamienna Tunguzka, na północ od jeziora Bajkał na obszarach niezamieszkanych. Eksplozja, do której wówczas doszło, powaliła drzewa w promieniu 40 km, widziana była w promieniu 650 km, a słyszana w promieniu 1000 km. Uderzenie zarejestrowały wówczas sejsmografy na całej Ziemi. Z powodu szczególnego w tym czasie położenia Słońca (okres przesilenia letniego), wskutek odbijania światła przez pył, będący efektem eksplozji, w wielu europejskich miastach zaobserwowano zjawisko białej nocy. Ponadto siła uderzenia była tak ogromna, że ówczesne rosyjskie magnetometry pokazywały w rejonie eksplozji drugi biegun północny. 

Innym znanym nam przypadkiem wejścia w atmosferę naszej planety obiektu pozaziemskiego był upadek meteorytu w Czelabińsku. Do wydarzenia doszło 15 lutego 2013 roku. Lecący przez atmosferę superbolid spowodował znaczne straty, uszkadzając ponad tysiące budynków i pośrednio powodując obrażenia u około 1500 osób (głównie spowodowane były one przez rozbite szyby). Wprawdzie był to "tylko" stosunkowo niewielki meteoryt, ale łatwo sobie wyobrazić, jakie byłyby konsekwencje, gdyby nad Czelabińskiej pojawił się większy obiekt. 

Bardzo ciekawym przypadkiem asteroidy jest asteroida Oumuamua, która stał się nawet bohaterem książki Aviego Loeba, izraelsko-amerykańskiego fizyka teoretycznego zajmującego się astrofizyką i kosmologią pt. Pozaziemskie Pierwsze ślady życia rozumnego poza Ziemią. Obiekt przyleciał niedostrzeżony od strony Wegi, najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Lutni, odległej od Ziemi zaledwie 25 lat świetlnych. 6 września 2017 roku znalazł się w płaszczyźnie orbitalnej, w obrębie której wokół Słońca krążą planety naszego układu. 7 października 2017 roku minął orbitę Ziemi, po czym poleciał w kierunku gwiazdozbioru Pegaza. Astronomowie dojrzeli go dopiero, gdy nas minął. Gdy zorientowali się, że obiekt, który nas minął nie jest „zwykłą” asteroidą, był już 32 mln km od Ziemi. Asteroida charakteryzowała się cygaropodobnym kształtem i nietypowo świeciła. Gdy przelatywała w pobliżu Słońca, okazała się stosunkowo jasna, odbijając światło o wiele silniej niż inne planetoidy czy komety. Avi Loeb wysnuł teorię, że „współczynnik odbicia światła musiał mieć bezprecedensowe wartości – zbliżone do poziomu charakterystycznego dla błyszczącego metalu” i zasugerował, że mogła być nie asteroidą, a statkiem kosmicznym "wyprodukowanym" przez obcą cywilizację. 

W Układzie Słonecznym występuje około 1,1 mln skatalogowanych asteroid. Większość z nich zlokalizowana jest w pasie pomiędzy Marsem i Jowiszem oraz w Pasie Kuipera (obszar Układu Słonecznego rozciągający się za orbitą Neptuna), a ich rozmiar wynosi od kilku do kilkudziesięciu metrów. Wśród tych obiektów są jednak giganci – asteroidy mające nawet kilkaset metrów. 

Warto dodać, że amerykańska agencja kosmiczna NASA, a właściwie działająca w ramach tej organizacji grupa robocza badająca obiekty przelatujące w pobliżu Ziemi (NEO – Near Earth Object), opracowała mapę, która pokazuje, że małe asteroidy często wpadają w ziemską atmosferę, która na szczęście w większości przypadków stanowi na tyle solidną barierę, że kosmiczne skały nie dolatują w całości do powierzchni Ziemi. Na mapę naniesiono miejsca, w których doszło do incydentów z obiektami z kosmosu, do których doszło w latach 1994–2013. W ciągu dwudziestu lat było aż 556 takich incydentów.

Zgodnie z danymi Near-Earth Objects Coordination Centre Europejskiej Agencji Kosmicznej, według stanu na 28 czerwca 2022 roku, znanych jest 29156 obiektów NEO, w tym 3802 komet i 1378 obiektów ryzykownych. Lista ryzyka to katalog wszystkich obiektów, dla których obliczono niezerowe prawdopodobieństwo wpływu na naszą planetę. Każdy wpis zawiera szczegółowe informacje na temat konkretnego podejścia do Ziemi, które stwarza największe ryzyko uderzenia (wyrażone w skali Palermo). Zawiera datę, rozmiar, prędkość, prawdopodobieństwo kontaktu oraz właściwości fizyczne obiektu. W większości przypadków rozmiar przedstawiony jest szacowany pośrednio na podstawie wielkości bezwzględnej i oznaczony gwiazdką, aby wskazać, że jego niepewność jest duża. Gdy dostępny jest lepszy pomiar, zastępuje on wartość szacunkową. Domyślnie wpisy są sortowane według maksymalnej wartości w skali Palermo. Na stronie NEO CC można na bieżąco śledzić, jaki jest stan obserwacji otoczenia Ziemi pod kątem poszukiwania obiektów potencjalnie zagrażających naszej planecie. 

Asteroid Day
Słowa kluczowe (tagi):