Jesteś tutaj

Niektórzy w Polsce tęsknią za śniegiem i delikatnym mrozem, ale połowa mieszkańców USA jeszcze do niedawna dałaby wiele, żeby być na naszym miejscu. Ledwo przeminął zimowy cyklon, ze smagającymi niczym rózga wiatrami i wysokimi na kilkadziesiąt centymetrów zaspami śnieżnymi, a już wschodnia część Stanów Zjednoczonych musiała borykać się z nowym żywiołem – siarczystymi mrozami sięgającymi nawet -40°C.

Tym razem mieszkańców całego regionu Midwest (zwyczajowa nazwa stanów w środkowej i północnej kraju) oraz północnego wschodu USA uciskały bardzo, bardzo niskie temperatury – termometry pokazywały od 11 do 17 stopni Celsjusza (od ok. 20 do ok. 30 stopni Fahrenheita*) mniej niż z reguły o tej porze roku. Odpowiedzialność za mroźną pogodę, która pojawiła się w USA w okolicach świąt Bożego Narodzenia, ponosi wir polarny w Arktyce – wielki niż znajdujący się w troposferze na wysokości 5 kilometrów i więcej. Zgodnie z cyrkulacją, która tworzy się wokół takiego ośrodka ciśnienia, masy bardzo zimnego, mroźnego powietrza zaczęły przesuwać się na południe. Najpierw objęły Kanadę, a potem prawie całe Stany Zjednoczone, docierając aż do Zatoki Meksykańskiej. Fala zimna dotarła nawet na południe Florydy, gdzie odnotowano temperatury nieco poniżej 0°C (poniżej 32°F)! To bardzo zimno w stanie, którego średnia temperatura w miesiącach takich jak grudzień, styczeń i luty wynosi 16°C (60,8°F). Zziębnięci i zszokowani mieszkańcy półwyspu w mediach społecznościowych udostępniali zdjęcia zamarzniętych iguan, które zesztywniałe spadały z drzew.

Pomimo tego wschodnie wybrzeże USA jest obecnie tylko jednym z nielicznych zimnych miejsc na mapie świata. W przeważającej większości obszarów meteorolodzy notują w styczniu temperatury wyższe niż zazwyczaj w styczniu. Średnie temperatury miesięczne i roczne na naszej planecie konsekwentnie wzrastają, do czego przyczynia się antropogeniczne wzmacnianie efektu cieplarnianego.

Napływające znad Arktyki masy mroźnego powietrza trzymały w ryzach połacie Stanów Zjednoczonych przez ponad tydzień. Między 28 grudnia a 3 styczniem średnia temperatura w Chicago wyniosła -14°C (6,8°F), a w Nowym Jorku -8°C (17,6°F). Pod tym względem „Wietrznemu miastu” bliżej było do stolicy Dakoty Północnej Bismarck, a „Wielkiemu jabłku” – do Anchorage na Alasce.

Burza, która zasypała śniegiem północny wschód USA w czwartek 4 stycznia, jeszcze zintensyfikowała mrozy na terenach wgłębi kontynentu. Ciśnienie wewnątrz burzy spadło w ciągu doby o 50 milibarów, co jest zjawiskiem bardzo, bardzo rzadkim, ponieważ meteorolodzy notują je raz na 25–30 lat. Ten gwałtowny spadek ciśnienia podsyciło obfite opady śniegu, uciszyło wiatry oraz podtrzymało przepływ arktycznego powietrza. 

Wiatr powoduje, że temperatury odczuwalną są jeszcze niższe niż realne. Według meteorologów obsługujących aparaturę pomiarową na szczycie Góry Waszyngtona (najwyższego szczytu pasma Gór Białych położonego w stanie New Hampshire) – permanentnie jednego z najzimniejszych i najbardziej wietrznych punktów na mapie USA – temperatura mogła spaść tam nawet do -40°C (-40°F), przy czym odczuwało się nawet -73°C (-99,4°F)!

Lepsza pogoda, która nadeszła po burzy, również przyczyniały się do obniżenia temperatury poprzez ochłodzenie radiacyjne (ang. radiational cooling): powierzchnia Ziemi w nocy emituje energię podczerwoną, która, jeśli nie ma chmur odbijających części promieniowania, ucieka w przestrzeń kosmiczną, a temperatura jeszcze spada. 

– Siarczysty mróz nie może oczywiście trwać w nieskończoność, nawet gdyby sprawiał takie wrażenie. Ciężko, aby tak ekstremalna tendencja pogodowa utrzymywała się przez dłuższy czas nawet w środku zimy – mówi Greg Carbin, szef Centrum Prognoz Pogodowych w National Weather Service.

Temperatury zaczęły stopniowo rosnąć od początku drugiego tygodnia stycznia, a około połowy miesiąca pogoda w Ameryce Północnej odmieni się o 180 stopni (ale na szczęście ani nie Celsjusza, ani nie Fahrenheita) – tym razem na wschodzie zrobi się cieplej niż normalnie o tej porze roku, a z zimnem i opadami będzie zmagała się część zachodnia.

__________________________________________________

* Skalę Fahrenheita na skalę Celsjusza (i w drugą stronę) przelicza się według następujących wzorów:
TFahrenheit = 32 + 1,8 × TCelsjusz
TCelsjusz = 0,556 × (TFahrenheit – 32)

 

Opracowano na podstawie artykułu „Brrrr! Why It's So $#%*! Cold” opublikowanego na portalu LiveScience

Mapa pokazująca różnicę temperatur w okresie od 26 grudnia 2017 do 2 stycznia 2018 w porównaniu do analogicznego okresu w latach 2001–2010. Mapę sporządzona na podstawie danych z spektroradiometru NASA. Credit: NASA Earth Observatory
Słowa kluczowe (tagi):