Jesteś tutaj

360 mln lat temu doszło do jednego z pięciu masowych wymierań w historii Ziemi – wymierania dewońskiego. Wpływ globalnych perturbacji ekosystemu na głębokomorskie środowiska tamtego okresu to przedmiot badań prowadzonych od początku 2014 roku na Wydziale Nauk o Ziemi UŚ. Pieczę nad projektem sprawuje prof. zw. dr hab. Grzegorz Racki z Katedry Paleontologii i Stratygrafii

Prof. Racki, który jest beneficjentem prestiżowego grantu Narodowego Centrum Nauki MAESTRO, rozpoczął swoją naukową przygodę z dewonem już podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim. – Jeszcze jako student, a potem magistrant, w latach 70. uczestniczyłem w badaniach terenowych prowadzonych w Górach Świętokrzyskich, gdzie mogliśmy obserwować znakomicie odsłonięty dewon. Stąd chyba moja sympatia do unikatowego okresu geologicznego. Skały z tego okresu, sprzed ponad 370 milionów lat, można zobaczyć także w pobliżu Siewierza i Krzeszowic – tłumaczy naukowiec. Zainteresowania dewonem rozwijane były następnie między innymi w trakcie długoletniej pracy na Wydziale Nauk o Ziemi UŚ.

Przyjmuje się, że okres dewonu trwał 60 mln lat (od 419 do 359 mln lat temu). Położenie kontynentów znacznie różniło się wtedy od współczesnego ich umiejscowienia. Doszło wówczas również do zderzenia dwóch kontynentów, w wyniku których powstał paleozoiczny kontynent Euroameryka (Laurussia). Okres ten charakteryzował się wysokim poziomem mórz, na lądzie pojawiły się pierwsze rośliny (głównie lasy), szczególnie intensywnie rozwijały się biocenozy rafowe, które przeszły drastyczne załamanie pod koniec dewonu. – W końcowej fazie nastąpiło gwałtowne załamanie bioróżnorodności, doszło do jednego z pięciu wielkich wymierań. Wcześniej nastąpiło wymieranie ordowickie, a później – permskie, triasowe i kredowe. Po tym ostatnim zniknęły dinozaury – wyjaśnia profesor Racki.

Kluczem do lepszego zrozumienia przyczyn globalnych perturbacji ekosystemowych jest umiejętność interpretowania serii skalnych, które umiejscowione są na różnych poziomach przekroju geologicznego Ziemi. Niektóre z nich zachowały się na powierzchni, dzięki czemu są łatwiej dostępne, inne natomiast mogą znajdować się na przykład na głębokości 5 czy 10 kilometrów. Do wielu z nich nie można na razie dotrzeć. Jak wyjaśnia profesor Racki, w ciągu ostatnich dwustu lat w dziejach nauk o Ziemi najlepiej zbadane zostały osady reprezentujące środowiska ciepłych stref klimatycznych, równikowe i płytkowodne. – Były to przede wszystkim formacje zbudowane ze skał węglanowych, czyli z wapieni o charakterze kopalnych raf, bogate w skamieniałości i do tego bardzo dobrze odsłonięte, np. w wyniesieniach Gór Świętokrzyskich. Natomiast skały głębokomorskie są zazwyczaj uboższe pod względem zachowanych w nich szczątków organizmów i często trudniej do nich dotrzeć. Do tego im bliżej biegunów się znajdują, tym mniej o nich wiemy. Czułem od dawna, że to jest ciekawe zagadnienie do zbadania – komentuje naukowiec. Dlatego właśnie projekt przewiduje przede wszystkim wykonanie wszechstronnych badań słabo dotąd poznanych stref mórz: głębokowodnej i – częściowo – z obszaru klimatu chłodnego, w dziesięciu wybranych regionach (m.in. na Syberii i w Chinach, Ameryce Południowej i Australii).

Pierwszy etap badań obejmuje poznanie zapisu zmian globalnych w sukcesjach skał we wspomnianych powyżej regionach. Projekt ma charakter interdyscyplinarny. Przewidziane jest bowiem dokładne zbadanie profili skał osadowych, w których zapisane są zmiany środowiskowe, klimatu, migracje fauny, sztormy i tsunami, erupcje wulkanów czy katastrofy ekologiczne, w tym wymieranie raf itd., za pomocą wszelkich możliwych metod: stratygraficznych, paleoekologicznych i geochemicznych.

Badania terenowe w ramach projektu w różnych częściach świata będą zawsze realizowane w obecności co najmniej dwóch członków zespołu profesora Rackiego, przy współpracy z naukowcami-koordynatorami z lokalnych ośrodków badawczych. Część materiałów zostanie przetransportowana na Wydział Nauk o Ziemi UŚ. – Marzę o tym, aby w przyszłości na Wydziale Nauk o Ziemi uruchomione zostało specjalistyczne centrum badawcze. Robimy kolejny krok w tym kierunku, między innymi dzięki omawianemu projektowi, który pozwoli na sprowadzanie niezwykle interesujących materiałów do badań – mówi profesor Racki, który zyskał również poparcie międzynarodowej Podkomisji Stratygrafii Dewonu (SDS) afiliowanej przy UNESCO.

Analiza zgromadzonego materiału będzie miała duże znaczenie nie tylko dla zrozumienia wielkich wymierań w przeszłości geologicznej, ale otrzymane wyniki pozwolą również zabrać głos w bieżącej debacie na temat przyszłości życia na Ziemi. – Wierzę w zasadę, zgodnie z którą nie można zrozumieć teraźniejszości ani prognozować przyszłości bez dogłębnego poznania przeszłości. Chcielibyśmy głębiej zrozumieć także ewolucyjne aspekty reakcji współczesnych biocenoz na zachodzące zmiany środowiskowe, np. zakwaszenie wód oceanu w warunkach narastającego efektu cieplarnianego czy wprowadzanie gatunków inwazyjnych – tłumaczy profesor Racki. Dzięki temu być może otrzymamy również odpowiedź na pytanie, czy będziemy w stanie zapobiegać podobnym zjawiskom, które wydarzyły się wiele milionów lat temu i mogą się powtórzyć. – Przypomnijmy, że nasz gatunek, mówiąc przenośni, jest niczym ostatnie sekundy w dziejach Ziemi. Warto pamiętać, że w szerokim spojrzeniu wpływ człowieka na geologiczną historię naszej planety jest żaden – komentuje naukowiec.

Czy w związku z tym nie mamy wpływu na obserwowane procesy? Jak wyjaśnia profesor Racki, aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba raz jeszcze wrócić do czynników gwałtownych zmian, o których posiadamy już pewną wiedzę. Naukowiec zwraca uwagę na dwie prawdopodobne przyczyny, które mogły doprowadzić do załamania ekosystemu globalnego wyrażonego wielkimi wymieraniami. Były to albo gwałtowne procesy zachodzące w skorupie ziemskiej, które zaowocowały nadmierną aktywnością wulkanów, i tym zmianom człowiek nie byłby w stanie zapobiec, albo kolizja Ziemi z obiektem pozaziemskim. – Warto o tym wspomnieć także w kontekście historii nauki. Przez wiele wieków głoszenie teorii impaktu było traktowane niemalże jak herezja. Zadawano sobie pytanie: co niby miałoby uderzyć w Ziemię, skoro kosmos jest wielką próżnią? Dziś inaczej patrzy się na takie zagadnienia – konstatuje profesor Racki.

W przypadku tego zagrożenia naszej cywilizacji mamy jednak możliwość podjęcia skutecznego działania zapobiegawczego. Jest to jeden z wielu argumentów pokazujących korzyści płynące z poznania dziejów Ziemi. Być może człowiek nie będzie w stanie przeciwdziałać wielkim zmianom, którym nieustannie podlega nasza planeta. Jego rosnąca wiedza dotycząca między innymi przeszłości naszej planety pozwoli jednak, jak głosi zasada, nie tylko zrozumieć teraźniejszość, lecz również przygotować się na nadchodzącą przyszłość poprzez realne jej prognozowanie.

 

Małgorzata Kłoskowicz

Artykuł pt. „Skamieniałości na szczycie gór” ukazał się drukiem w numerze 5 (215) „Gazety Uniwersyteckiej UŚ” (luty 2014)

 

O teorii impaktu i innych hipotetycznych przyczynach masowych wymierań można przeczytać w artykule „Dlaczego wyginęły dinozaury?”

 

Foto: pixabay.com
Pogranicze triasu i jury w klifie południowo-zachodniej Anglii (Zatoka St. Audrie) – zapis jednego z największych wymierań w historii biosfery. Fot. Maria Racka
Profil geologiczny jako następstwo warstw skalnych reprezentujących różne kopalne środowiska morskie (na podstawie profilu dewonu Gór Świętokrzyskich). Rys. Grzegorz Racki
– Kiedy w XVI wieku wysoko w górach odkryto zachowane w skałach szczątki organizmów morskich, zdziwienie ówczesnych badaczy musiało być ogromne – przekonuje prof. Grzegorz Racki (Foto: pixabay.com)
Słowa kluczowe (Tagi):